Akcje Uliczne

PRZEGLAD POLSKI
Czwartek, 27 Lutego 1986

            W amerykańskim pejzażu sztuki od drugiej polowy lat siedemdziesiątych obszary interdyscyplinarne dostarczaja ciagle nowych, wartościowych faktow artystycznych. To, co do tej pory stanowilo margines ruch artystycznego, co wykraczalo poza tradycyjne ekspozycje, skupia na sobie uwage publiczności i krytykow. Proces zblizania i współpracy roznych dyscyplin rozpoczął się w latach pięćdziesiątych, pięćdziesiątych za jego początek przyjąć można rok 1952, kiedy w Mountain College w Polnocnej Karolinie odbyl się spektakl muzyczno-plastyczno-taneczno-obrzedowy, który wszedł do historii jako pierwszy happening w Ameryce. Jego tworca był John Cage, Merce Cunninham i Robert Raushenberg. Oczywiście podana wyzej data ma charakter umowny, bowiem zalazki tej estetyki można odnaleźć już w teatrze futurystow, rosyjskich konstruktywistow czy w teatrze mechanicznego gestu w Bauhausie. Na gruncie amerykańskim zalazku teatru wizualnego podtrzymywala przed wojna grupa pedagogow i twórców „Nowego Bauhausu” z Chicago. Nastepne pokolenia reprezentowane przez Cage’a, Oldenburgam Karpova i Dine’a kontynuowaly te prace w dalszych powojennych dekadach.
            To, co postronnemu postronnemu i „nieprzygotowanemu” widzowi wydaje się czasem dziwne i nienaturalne, ma swoje pierwotne korzenie w nie kwestionowanej przez nikogo potrzebie grupowych spotkan, gromadnych śpiewów śpiewów tańców. Wymagaja one zwykle specjalnego stroju, a także specyficznego makijażu, czy wrecz malowania całego ciala.
            Dzisiaj teatr uliczny, happening czy performance nie SA czym niezwykłym – a jednak zjawiska te przyciągają uwage publiczności silniej niż „tradycyjne” dziedziny sztuki malarskiej. Dzieje się tak nawet w przeladowanym wszelkiego typu wydarzeniami wydarzeniami „wydarzeniami” miejscu jak Nowy Jork. Przykładem może być np. Jacka Tylickiego na East 9th Street. Wernisażom awangardowej miniatury malarskiej towarzysza tu często „akcje uliczne”. Do maleńkiego pomieszczenia galerii, w którym gesto wisza miniaturowe obrazki w najróżniejszych stylach, sciaga tlum, jakiego życzyłyby sobie nawieksze i najbardziej renomowane galerie East Village.
            Stloczona, ale spragniona czegos nowego i ekscytującego publiczność ma możliwość nie tylko biernego odbioru sztuki, ale także wlaczenia się w sposób czynny i żywiołowy do akcji ulicznych. Oczywiście przełamanie zadawnionych barier i przyzwyczajen nie jest latwe i większość ogranicza się tylko do obserwacji, ale czasem ktos z tlumu niekonwencjonalnie wlacza się do akcji. Przewaznie jest to młodzież.
            Nie można – rzecz jasna – przyrownach działań młodych ludzi z East Indu do wysmakowanych i klasycznych przedstawien teoretykow i klasykow ruchu performance. Nie ma tu manifestow głębokich przemyśleń filozoficznych – dominującym stylem jest żywiołowość żywiołowość dramatyzm majacy poruszyc widzem w momencie „dzialania się”. Zasob i skala proponowanych środków jest szeroka – od uszminkowanej twarzy mimow-arlekinow do gołej…
            Jednakże 9 Ulica nie jest miejscem dla koneserow prowadzace dlugie dysputy estetyczne. Tak jak nie były nim na przykład na początku XX wieku ulic Montmartre’u. Wynika to z uwarunkowan, jakim podlega sztuka – z mnogości zjawisk pospolitych pospolitych pozbawionych fantazji wyłaniają się pojedyncze przykłady, które pozniej wytyczaja nowe kierunki.

Picture: „Akcje uliczne” organizowane przy okazji wernisaży w galerii Jacka Tylickiego